Pilna Pomoc dla Tymoteusza

Witam was serdecznie mimo iż życie daje mi po kościach. Nazywam się Grzegorz.
Mam 31 lat i życie połamane jak patyk. Mam żonę i trójkę ślicznych dzieciątek: Emilka (w lutym skończy 4 latka), Tymoteusz (w kwietniu skończy 3 lata) i Nataniel (w pażdzierniku skończył roczek). Nie mamy własnego domu (co było główna motywacją do wyjazdu za granice). Mieszkamy u Teściów w około 30-letnim domu. Mamy do dyspozycji pokój (ok.24m2), kuchnia (ok.9m2) i łazienkę (ok.3,5m2). Dom ten nie jest ocieplony, a do tego brak  w nim wentylacji i jest słabe centralne ogrzewanie.
Zmierzając jednak sedna, pod koniec sierpnia podjęliśmy decyzję z żoną, że pojadę za granice bo dom teściów i tak nie będzie nam przeznaczony, a na zakup  czegokolwiek nie miałem odpowiedniej zdolności kredytowej. Tak więc 1 września 2014 roku zakupiłem bilet do Anglii za nieco ponad 700 złotych, następnego dnia pozbyłem się starego samochodu którym dojeżdżałem do pracy w sumie za cenę biletu.
3 września pojechaliśmy z synkiem Tymoteuszem  do szpitala w B.  gdyż od rana bolało go kolano i płakał że nie może chodzić. Niestety nie powiedziano nam co dolega Tymusiowi, ale odesłano nas do szpitala dziecięcego w Krakowie. Tam dopiero lekarz uświadomił nas że syn jest bardzo chory, a następnego dnia mieliśmy już dokładną diagnozę, która dla mnie brzmiała jak wyrok śmierci, a do tego przekreśliła nam wszystkie plany i marzenia o małym ciasnym ale własnym „małym białym domku” na wsi. Okazało się że Tymuś ma ostrą białaczkę limfoblastyczną. Od tamtego momentu syn dostaje chemioterapie co jest związane z częstymi wyjazdami do szpitala a zarówno kosztami dojazdu. Syn jest jeszcze malutki tak że cały czas ktoś musi przebywać z nim w szpitalu. Z biletu zakupionego przed  diagnozą udało mi się odzyskać całe 160 zł. Trzeba było też zakupić jakieś stare auto żebym miał czym dojeżdżać do pracy do której musiałem wrócić w połowie listopada. Jestem jedynym żywicielem mojej rodziny i jest mi bardzo ciężko. Doszło nam masę nowych wydatków związanych z ciągłymi podróżami do szpitala. dojazdami na morfologie i wiele innych. Od połowy listopada Musieliśmy się wyprowadzić z domu, ponieważ syn nie mógł przebywać w takich warunkach (w okresie  jesienno-zimowym pojawia się na ścianie masa pleśni, a Tymek ma spadki po chemioterapii i nie mógł przebywać w takich warunkach. Udało mi się znaleźć Panią która wynajęła nam mieszkanie za same opłaty (czynsz ok. 960zł miesięcznie, prąd i gaz ok. 200 zł miesiąc). Moje zarobki oscylują na pograniczu 2500 zł netto miesięcznie, dlatego nie ukrywam że jest nam bardzo ciężko, bo trzeba wykarmić i ubrać 5 osób, a do tego najmłodszy syn jeszcze około roku będzie na sztucznym mleku i w pieluchach. Do tego koszty związane z dojazdami do szpitala i pracy, lekarstwa i tak by można było wymieniać jeszcze długo. Ale może przejdę już do sedna. Zwracam się do was kochani rycerze o jakakolwiek pomoc, finansową bądź materialną a także o modlitwę w intencji Tymusia . W załączeniu przesyłam kopie dokumentów potwierdzających  chorobę syna Tymoteuszka.
Tożsamość moją potwierdzić może wam Jeden z waszych braci Paweł który obecnie pracuje ze mną. Z góry dziękuje za rozpatrzenie mojej prośby.
Poważaniem Grzegorz
DSC_6626 (2)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *